czwartek, 3 sierpnia 2017

Ptaśkienie

Piękna pogoda, siedzimy sobie przy stole, okno tarasowe uchylone. Alusia bawiła się przy stole plasteliną. WTEM! Zerwała się nagle, wyskoczyła z fotela, wyplątała się i wybiegła na taras.
- Co to za hałas? - usłyszałem.
- To samolot - odpowiedziałem, bo faktycznie w oddali było przez chwilę słychać silnik przelatującego samolotu.
- Nie - powiedziała dość stanowczo wracająca do salonu Alusia - To ptaśkienie. Ptaśkienie usłyszałam.
- Co?... - usiłowałem zrozumieć.
- Ptaśkienie. - powtórzyła zdecydowanie Alusia. A widząc moją minę, dodała: - No... Ćwir, ćwir, ćwir.

Konspiracja

- Leg das Kind ins Bed - powiedziałem "szyfrem" do Mamusi.
- No, Daddy! - wtrąciła się Alusia. Pewnie przypadkiem. Na pewno. Prawda?
- Alusiu, a co to znaczy? - sprawdziła Mamusia
- Nie chcę - przetłumaczyła rezolutnie mała.
- Ale czego nie chcesz? - dopytuje Mamusia.
- No nie chcę iść do łóżka - odparła Alusia. Przecież to proste i oczywiste, no nie?