- Nie będę mył zębów! - stanowczo zadeklarował Ituś.
- Ale dlaczego? - zapytała ze spokojem Mamusia.
- Bo chcę być bardzo bardzo bogaty!
- ???... Eee.... Ale jak to?... - wykrztusiła w końcu z siebie Mamusia.
- Bo jak będą mi się psuły i będą wypadały to Wróżka Zębuszka będzie mi dawać kasę!... - tłumaczył Ituś jak dziecku.
środa, 26 lutego 2014
wtorek, 18 lutego 2014
Musiałem poczekać
Poszliśmy do sklepu kupić łóżko. W zasadzie to nawet nie kupić, a już tylko odebrać zrealizowane zamówienie. Ale trochę to trwało.
Czekałem w kolejce, żeby okazać kwit z zaliczką i numerem zamówienia. Uprzejma pani wzięła go ode mnie i poszła po panią zajmującą się zamówieniami.
Musiałem poczekać.
Przyszła pani kierownik i musiała zrobić zwrot zaliczki.
Musiałem poczekać.
Później musiałem zapłacić całą kwotę zamówienia.
To akurat poszło gładko.
Następnie pani poszła do magazynu po łóżko.
Musiałem poczekać.
Gdzieś w międzyczasie Mamusia postanowiła wyjść na zewnątrz. Przejść się i odetchnąć świeżym powietrzem - do czekania przy ladzie wystarczy jedna osoba. Po dłuższej chwili poprosiłem Itusia, żeby poszedł do Mamusi, zapytał, jak się czuje i dotrzymał jej towarzystwa.
Pobiegł ochoczo. Z troską zapytał o samopoczucie. Mamusia zastanawiała się na głos, dlaczego to tak długo trwa.
- Może jest kolejka? - podpowiadał Ituś.
Po chwili przyszło mu do głowy inne wyjaśnienie:
- A może Tatuś poszedł z panią do łóżka? - wyraził hipotezę głosem, mającym uspokoić Mamusię.
Czekałem w kolejce, żeby okazać kwit z zaliczką i numerem zamówienia. Uprzejma pani wzięła go ode mnie i poszła po panią zajmującą się zamówieniami.
Musiałem poczekać.
Przyszła pani kierownik i musiała zrobić zwrot zaliczki.
Musiałem poczekać.
Później musiałem zapłacić całą kwotę zamówienia.
To akurat poszło gładko.
Następnie pani poszła do magazynu po łóżko.
Musiałem poczekać.
Gdzieś w międzyczasie Mamusia postanowiła wyjść na zewnątrz. Przejść się i odetchnąć świeżym powietrzem - do czekania przy ladzie wystarczy jedna osoba. Po dłuższej chwili poprosiłem Itusia, żeby poszedł do Mamusi, zapytał, jak się czuje i dotrzymał jej towarzystwa.
Pobiegł ochoczo. Z troską zapytał o samopoczucie. Mamusia zastanawiała się na głos, dlaczego to tak długo trwa.
- Może jest kolejka? - podpowiadał Ituś.
Po chwili przyszło mu do głowy inne wyjaśnienie:
- A może Tatuś poszedł z panią do łóżka? - wyraził hipotezę głosem, mającym uspokoić Mamusię.
piątek, 14 lutego 2014
Reklamacje raczej nieuniknione
Właśnie się dowiedziałem o zbliżającym się koncercie Iron Maiden, których obaj z Itusiem lubimy. Ja od bardzo dawna, a Ituś całe życie.
Przypomniała mi się historia, co do której spodziewam się pewnych reklamacji w przyszłości. Otóż gdy Ituś miał kilka miesięcy i nie mógł usnąć w łóżeczku - włączałem mu jakąś muzykę. Naturalnie taką, którą sam lubię. I tak okazało się, że niemowlaki znakomicie usypiają przy heavy metalu.
I tylko jak już Ituś podrośnie, pozna języki i się dowie...
Że kładłem go w ciemnym pokoju...
I do snu włączałem mu...
Fear of the Dark...
Przypomniała mi się historia, co do której spodziewam się pewnych reklamacji w przyszłości. Otóż gdy Ituś miał kilka miesięcy i nie mógł usnąć w łóżeczku - włączałem mu jakąś muzykę. Naturalnie taką, którą sam lubię. I tak okazało się, że niemowlaki znakomicie usypiają przy heavy metalu.
I tylko jak już Ituś podrośnie, pozna języki i się dowie...
Że kładłem go w ciemnym pokoju...
I do snu włączałem mu...
Fear of the Dark...
Hambumbel
Obiecałem kiedyś zanotować powtarzającą się jak refren w kiepskiej piosence sytuację. Od czasu do czasu, głodni w trasie szukamy miejsca, gdzie można coś na szybko zjeść. Za każdym razem pojawia się postulat:
- Ja chcę hambumbela!
Oczywiście, że Itusia poprawialiśmy. Milion razy. Jedyny skutek to co najwyżej:
- Ja chcę tego, no... - chwila wahania
- jak to było... - gdzieś "dzwoni"...
- Hambumbela!
- Ja chcę hambumbela!
Oczywiście, że Itusia poprawialiśmy. Milion razy. Jedyny skutek to co najwyżej:
- Ja chcę tego, no... - chwila wahania
- jak to było... - gdzieś "dzwoni"...
- Hambumbela!
Subskrybuj:
Posty (Atom)