poniedziałek, 19 grudnia 2011

Nauczanie matematyki

Gościnnie występuje I!

W czasie podróży Ituś zgłodniał i postanowił posilić sie chrupkami. Paczka była w mojej torbie i podawałam mu kolejną porcję na żądanie. Żeby coś się działo, za każdym razem pytałam: Ile?
Ituś odpowiadał - Trzy.
Po kilku rundach postanowiłam rzecz urozmaicić.
- Ile?
- Trzy.
Podałam dwa chrupki i zapytałam: Ile brakuje żebyś miał trzy?
Ituś podumał chwileczkę i rzucił - Jednego.
(ok!)
Kolejna runda. Tym razem podałam tylko jednego chrupka i zapytałam ile brakuje do trzech?
Dłuższa chwila namysłu i tryumfalna odpowiedź: Dwa!
(Doskonale!)
Przetrenowaliśmy nową umiejętność na kolejnych porcjach ze 100% skutecznością.
No to czas na nowe wyzwanie. Podałam Itusiowi trzy chrupki i zadałam trudne pytanie:
Ile ci zostanie chrupków jak oddasz mi jednego?
Chwila ciszy, krzywy uśmieszek i odpowiedź:
Nie dam!

sobota, 10 grudnia 2011

Koszmary senne

- Buu...u....u.... - Ituś obudził się z delikatnym pochlipywaniem. Przytuliłem, pocałowałem czółko.
- Tatuś... Miałem straszny sen...
- Ale to tylko sen - uspokajałem - A co ci się śniło?
- Miałem taki straszny sen. Śniło mi się, że Mamusia mi zjadła wszystkie flytki. I ja się nie najadłem...

Samoświadomość

...
- Ale ja mówię o niegrzecznych dzieciach
- A ty jesteś grzeczny? - zapytała Mamusia
- Teraz tak, bo jem.

piątek, 11 listopada 2011

Eksperymenty kulinarne: kaszanka

- Dobry był obiadek w przedszkolu?
- Tak. Tylko to mięsko, co wygląda jak kupa, nie dobre. Spróbowałem, ale mi nie smakuje.
Jest dzielny.

wtorek, 8 listopada 2011

"F" jak...

Literki są ostatnio bardzo często pojawiającym się motywem w zabawach. I nie tylko. Ituś zna już co raz więcej. Sam pisze, odnajduje w różnych miejscach, odczytuje.
Ogląda też bajki z literkami. Szczególnie podobały mu się te od cioci Wiktorii. Ostatnio bawi się pluszowym wężem, który kojarzy mu się z literką "S". No i wąż robi "Ssssss". Więc "S", jak wąż. I kropka. Trudno, to jeszcze jakoś przejdzie.
Mam tylko problem z wytłumaczeniem, gdy Ituś, bawiąc się, wskazuje literkę i woła:
- Fy! Fy jak... ziaba!!

wtorek, 4 października 2011

Meandry polityki (niewyborczo)

Ituś odpadł od talerza z kanapkami i wypalił:
- Tatuś! Mylisz się!
- Czasami. - przyznałem. - A o co chodzi?
- Mufasa nie jest królem!
- Jest.
- Nie. Mylisz się, to Skaza jest królem!
- Ale najpierw królem jest Mufasa.
- Ale jak Skaza go zepchnął? - Ituś podważył moje stanowisko.
- Tak, to wtedy faktycznie królem zostaje Skaza. Ale tylko dlatego, że wygnał Simbę. Bo jak Simba wrócił, to on był królem.
- No tak. A czemu?
- Bo Simba był synem Mufasy. Tak?
- Tak.
A wszystko to przez ciocię Monię i wujka Mariusza. Albowiem dyskusje o sukcesji tronu wynikają z oglądania Króla Lwa - do którego odsyłamy wszystkich tych, którzy pragną zgłębić tło powyższych rozważań.

Przemyślonka mnie dopadły...

Nasza standardowa droga z przedszkola.
<1000 wcześniejszych pytań>
...
- Tatuś, a czemu tramwaj tak stukał?
- Koła stukają tam, gdzie tory są nierówne.
- Tatuś, a niektórzy ludzie tak! rzucają papierki. A to nieładnie, nie?
- Zgadza się. Bardzo nieładnie.
- A czemu?
- Bo jest brudno i brzydko.
- Tak, to bardzo brzydko. A my nie rzucamy papierków. Bo to bardzo brzydko.
Pauza na wdech.
- Tak sobie myślę i mówię. - objaśnił Ituś przyczyny wywodu.

wtorek, 6 września 2011

Nauczysz mnie?

- Tatuuuś, a nauczysz mnie jak się to robi? - spytał mnie w trakcie rozmowy Ituś
- Oczywiście. - odparłem.
- A wszystkiego mnie nauczysz? - drążył temat.
- Naturalnie. Postaram się wszystkiego ciebie nauczyć. - nieświadomy konsekwencji zapewniłem o moim nieustającym wsparciu.
- To nie muszę iść do szkoły!
I to już nie było pytanie...

Wielki sukces!

- Cześć! Jak było w przedszkolu?
- Fajnie.

sobota, 28 maja 2011

Trudne słowo

Jeden z naszych licznych powrotów z przedszkola. Rozmawiamy, oglądamy i nazywamy ptaszki (jeszcze się jakoś wyrabiam), oglądamy też kwiatki. Tu idzie mi znacznie gorzej, chociaż nauczyłem Itusia rozpoznawać bratki i niezapominajki. Szczególnie te ostatnie sprawiły Itusiowi masę frajdy.
Później, zwyczajowo, skróciliśmy sobie drogę udeptaną ścieżką, zamiast iść dokoła chodnikiem.
- Pani mówiła, że tędy nie można chodzić - upomniał mnie Ituś.
- Tak? To jak chodzicie razem z panią w przedszkolu, to proszę chodzić tak, jak pani mówi. A z Tatusiem możesz iść tędy. Ja lubię ścieżką chodzić.
- Ja też lubię iść śnieżką.
- Ścieżką. - poprawiłem
- Po śnieżką. - zaakcentował odpowiednią głoskę Ituś.
- Po ścieżce. Jak mówisz "po", to "ścieżce" - spróbowałem ponownie.
- Po trawie idę...

poniedziałek, 28 marca 2011

Magilla, banany i przyrost masy mięśniowej.

W jednym z odcinków Goryla Magilli ( bajki starej jak świat, a nawet bardziej, bo z 1964 roku: http://pl.wikipedia.org/wiki/Goryl_Magilla ) tytułowy bohater zjadał (jak zwykle) masę bananów. Gdzieś tam później prezentując tężyznę fizyczną - ładnie było widać jak piętrzą się bicepsy Magilli. Ituś połączył to oczywiście ze wszystkim światłymi poradami (jedz, będziesz duży i silny) i natychmiast po zjedzeniu banana zgiął rękę w łokciu i patrząc na biceps ocenił krytycznie:
- Jeszcze nie rosną...
Dla pewności po jakimś czasie sprawdził ponownie :)

Brudna podłoga

Wróciliśmy do domu, pomogłem Itusiowi zdjąć kurtkę i poprosiłem, żeby buciki zdjął sam. Wiąże się to zazwyczaj z siadaniem na podłodze.
- Ale podłoga jest brudna! - zaprotestował Itus.
Różnie bywa, może faktycznie jest czymś uzyzrana. Dla pewności sprawdziłem. Wyglądało ok.
- Nie jest brudna, możesz usiąść - zapewniłem.
- A tu? Zioać, tu jest okruszek! - powiedział Ituś trącając coś paluszkiem.
Faktycznie. Okruszek był.

wtorek, 8 marca 2011

Śpiesz się powoli

- Kupa! - zameldował nagle Ituś przerywając naszą zabawę.
- No to szybko, śmigaj! - zareagowałem natychmiast. Zwykle Ituś zabiera ze sobą jakąś zabawkę, albo dwie, na czas zasiadania na nocniku. Chwilę potrafi to zająć, a dzięki temu nie nudzi mu się. Tym razem Ituś również chciał wziąć coś ze sobą, ale czas naglił. W związku z tym schodząc ze mnie i idąc do kącika z zabawkami pertraktował:
- Ale połoli, nie łychodź jeszcze kupo!...

środa, 23 lutego 2011

Na zdrowie!

- Tatuś! Tatuś! Kichałem! Powiedz mi azdłołie!
- Na zdrowie!
- Dziękuję! Ale dła kichałem! Powiedz mi jeszcze raz azdłołie!
- Na zdrowie!
- Dziękuję!

sobota, 12 lutego 2011

Chrapanie

Dziadziuś z Itusiem poszli spać. Gdy wszedłem do kuchni, Mamusia zapytała jak tam Ituś.
- Już zasnął - odparłem - nie słyszysz jak chrapie?
Faktycznie, z pokoju zaczęło docierać donośne chrapanie. Oczywiście nie Itusia. Chwilę pośmialiśmy się z tego, że naturalnie Dziadziuś usnął szybciej od Itusia, gdy nagle usłyszeliśmy strasznie wzburzony głosik dochodzoący z pokoju:
- No co tak chlapiesz?! - wyrażał pretensje Ituś okładając Dziadziusia po buzi.
Fakt, Dziadziuś chrapał tak, że spać się nie dało. Bez cienia przesady.

Kulturalnie

Powtarzamy i przypominamy: "proszę", "dziękuję". Powoli, ale przynosi to efekty. Czasem, zwłaszcza w stresującej sytuacji, Ituś zupełnie o tym nie pamięta. Jak ostatnio w restauracji:
- Chcę jogurt. - oznajmił Ituś przy śniadaniu.
- Idź i poproś pana - odparłem wskazując kelnera. Ituś się opierał, bardzo się wstydził, kilkukrotnie próbował się przełamać, po czym wycofywał się mówiąc "Ty idź" albo "Z tobą". W końcu się przełamał, podszedł w stronę kelnera i bardzo przejęty zawołał:
- Chcem jogurt!!
- Miałeś poprosić! - przypomniałem.
- Proszę jogurt... - dodał Ituś nieco ciszej. Pozytywnie mnie przy tym zaskoczył, bo mimo wszystko się nie wycofał.
Innym razem usłyszeliśmy bardzo uprzejme:
- Mamusia, Tatuś i Ituś, zapraszam do lestaulacji.
Zdarzają się też takie przypadki, kiedy o grzeczności zupełnie nie trzeba przypominać. Np. podjeżdża do nas Ituś motorkiem i oświadcza niezwykle uprzejmym głosem:
- Proszę siusiu.

czwartek, 27 stycznia 2011

Kto wypił soczek?!

Wracamy z przedstawienia. Itusiowi chciało się pić, dostał więc od Mamusi jeden z przygotowanych na tę okoliczność soczków w kartoniku. Po drodze do samochodu cały czas pociągał przez słomkę. Kiedy pomagałem mu wsiąść, Ituś powierzył soczek Mamusi. Zapiąłem pasy, Mamusia oddała soczek i zaczął się dramat...
- O! Ktoś mi łypił! - Ituś zaczął płacz. Był już dość zmęczony i nie wróżyło to dobrze. Aczkolwiek nie przeszkodziło mu w szybkiej dedukcjiL
- Mamusia! Łypiłaś!... - ni to wrzasnął, ni to zapłakał
- Mamusia! Łypiłaś!... - powtórzył
- Mamusia! Łypiłaś!... - powtórzył po raz drugi
...
- Mamusia! Łypiłaś!... - powtórzył po raz sto tysięczny drugi....
- Mamusia! Mamuuuusia! MAAMUUUUUSIA!!! - zaczął się drzeć Ituś zorientowawszy się, że nie reagujemy już od jakiegoś czasu.
- Tak? Co chcesz, aniołku?
- Męciony jestem... - zaskoczył nas Ituś nagłą zmianą kwesti.
- Mamusia! Łypiłaś!... - wszystko wróciło szybko do normy

Baja na dobranoc

- A pecitaś mi baję? - zapytał mnie leżący już w łóżeczku Ituś.
- Oczywiście! - odparłem. Robię to z największą przyjemnością.
- A tą, co Mamusia! - padło zarządzenie. Wyszedłem na chwilę z pokoju, żeby uzgodnić z Mamusią co też ostatnio było na tapecie. Po chwili wróciłem i otworzyłem książkę.
- O to, to! - zawołał Ituś zadowolony, że mam w rękach dokładnie to, o co mu chodziło. Zacząłem więc głośno czytać:
- Prąd indukcyjny w wodzie...
Słodko zasnął. Oczywiście nie od razu, przeczytałem dobre kilka stron. Ale jaką ma zadowoloną minę. Ciekawe, co też mu się śni...

Oj, ty!

- Oj, ty! Szkrabku mały! - pogroziła Mamusia Itusiowi.
- Takiego mnie urodziłaś! - stwierdził Ituś rzecz najbardziej oczywistą pod słońcem.