Powtarzamy i przypominamy: "proszę", "dziękuję". Powoli, ale przynosi to efekty. Czasem, zwłaszcza w stresującej sytuacji, Ituś zupełnie o tym nie pamięta. Jak ostatnio w restauracji:
- Chcę jogurt. - oznajmił Ituś przy śniadaniu.
- Idź i poproś pana - odparłem wskazując kelnera. Ituś się opierał, bardzo się wstydził, kilkukrotnie próbował się przełamać, po czym wycofywał się mówiąc "Ty idź" albo "Z tobą". W końcu się przełamał, podszedł w stronę kelnera i bardzo przejęty zawołał:
- Chcem jogurt!!
- Miałeś poprosić! - przypomniałem.
- Proszę jogurt... - dodał Ituś nieco ciszej. Pozytywnie mnie przy tym zaskoczył, bo mimo wszystko się nie wycofał.
Innym razem usłyszeliśmy bardzo uprzejme:
- Mamusia, Tatuś i Ituś, zapraszam do lestaulacji.
Zdarzają się też takie przypadki, kiedy o grzeczności zupełnie nie trzeba przypominać. Np. podjeżdża do nas Ituś motorkiem i oświadcza niezwykle uprzejmym głosem:
- Proszę siusiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz