Wracamy z przedstawienia. Itusiowi chciało się pić, dostał więc od Mamusi jeden z przygotowanych na tę okoliczność soczków w kartoniku. Po drodze do samochodu cały czas pociągał przez słomkę. Kiedy pomagałem mu wsiąść, Ituś powierzył soczek Mamusi. Zapiąłem pasy, Mamusia oddała soczek i zaczął się dramat...
- O! Ktoś mi łypił! - Ituś zaczął płacz. Był już dość zmęczony i nie wróżyło to dobrze. Aczkolwiek nie przeszkodziło mu w szybkiej dedukcjiL
- Mamusia! Łypiłaś!... - ni to wrzasnął, ni to zapłakał
- Mamusia! Łypiłaś!... - powtórzył
- Mamusia! Łypiłaś!... - powtórzył po raz drugi
...
- Mamusia! Łypiłaś!... - powtórzył po raz sto tysięczny drugi....
- Mamusia! Mamuuuusia! MAAMUUUUUSIA!!! - zaczął się drzeć Ituś zorientowawszy się, że nie reagujemy już od jakiegoś czasu.
- Tak? Co chcesz, aniołku?
- Męciony jestem... - zaskoczył nas Ituś nagłą zmianą kwesti.
- Mamusia! Łypiłaś!... - wszystko wróciło szybko do normy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz