czwartek, 15 kwietnia 2010

Lizak

Dzidzia podsłuchując regularnie Mamusię powtarza różne słowa - czasem po polsku, czasem niekoniecznie. Czasem, na określenie czegoś, łatwiejsze jest niemieckie słowo, niż jego polski odpowiednik. I czasem takie słówko wchodzi do użytku naszego codziennego. I czasem osoby postronne coś rozumieją. A czasem nie...
- Dziadzia, loli! - krzyczał Ito. Dziadzia po wysłuchaniu kilkukrotnej prośby pyta się, wykazując całkowity brak zrozumienia:
- Do jakiej cioci Joli on chce?...

A-pam-tua!

Przyjechała I. Tłumaczy Dzidzi, co to jest awantura. Dzidzi się spodobało i tak zaczęli się bawić.
- A-pam-tua? - pyta Ito.
- Chcesz awanturę?
- Tak! - cieszy się Ito niczym na wieść, że Mikołaj przyjdzie już w kwietniu.
- BĘDĘ KRZYCZEĆ! ITO TAM, SIEDZIEĆ I PŁAKAĆ, A JA BĘDĘ KRZYCZEĆ!!! - wydziera się I. Ito z hihotem ucieka i krzyczy "A-pam-tua! A-pam-tua!".
I tak przez kolejne długie minuty w domu trwała "zabawa w awanturę", która kończyła się niezmiennie pytaniem:
- A-pam-tua?