Piękna pogoda, siedzimy sobie przy stole, okno tarasowe uchylone. Alusia bawiła się przy stole plasteliną. WTEM! Zerwała się nagle, wyskoczyła z fotela, wyplątała się i wybiegła na taras.
- Co to za hałas? - usłyszałem.
- To samolot - odpowiedziałem, bo faktycznie w oddali było przez chwilę słychać silnik przelatującego samolotu.
- Nie - powiedziała dość stanowczo wracająca do salonu Alusia - To ptaśkienie. Ptaśkienie usłyszałam.
- Co?... - usiłowałem zrozumieć.
- Ptaśkienie. - powtórzyła zdecydowanie Alusia. A widząc moją minę, dodała: - No... Ćwir, ćwir, ćwir.
Świetnie piszesz. Podczytałam trochę Twojego bloga - naprawdę super. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń