Ituś dostał lizaka od Mamusi. Lizał zadowolony, aż w pewnym momencie przyszedł i zapytał:
- A co jest w środku?
- Jak będziesz lizał, to lizaczek będzie coraz mniejszy, aż zobaczysz, co jest w środku. - odpowiedziałem
- A otłozić? - nie dawał za wygraną Ituś.
Próbowałem wytłumaczyć, że nie da się go otworzyć, ale jak będzie powoli jadł (lizał) to zobaczy.
Po chwili Ituś zaczął gryźć lizaka. Bardzo nam się to nie podobało, więc kilkukrotnie napominaliśmy Itusia i prosiliśmy, żeby tego nie robił. Niedługo później Mamusia wracając z łazienki zwróciła uwagę na charakterystyczny odgłos dochodzący zza zamkniętych drzwi sąsiedniego pokoju.
- Gryzie. Schował się przed nami i gryzie. - poinformowała mnie o odkryciu Mamusia.
Weszliśmy do pokoju i zastaliśmy Itusia z rozgryzionym na pół lizaczkiem w jednej ręce. Drugą w tym czasie zbierał kawałki drugiej połowy z podłogi pakując je do buzi. Na nasz widok stwierdził:
- Nic nie ma w środku! - z lekkim rozczarowaniem na twarzy.
Ciekawość wzięła górę. Ok, ale już zaspokojona. Awantury robić nie będziemy, ale zakaz trzeba nadal egzekwować. Tłumaczyłem zatem, że nie można gryźć lizaczka, ale do porozumienia nie doszliśmy. W związku z tym zarekwirowałem pozostałą część i odłożyłem do filiżanki wyjaśniając, że nie dostanie lizaczka, jeśli chce gryźć.
- A Tatuś abrał liziaćka! - poskarżył się Ituś Mamusi.
Mamusia wyjaśniła moje stanowisko. Zapytała, czy Ituś rozumie i czy będzie gryzł lizaczka.
- Tam się schowam! - oświadczył Ituś.
I pomimo, że tłumaczyliśmy mu, że nie chodzi o to żebyśmy tego nie widzieli, tylko żeby nie gryzł, wiadomo było, że Ituś odkrył jedną z prawd życiowych. Kara spotyka człowieka nie wtedy, gdy robi coś wbrew zakazom. Kara spotyka człowieka wtedy, gdy zostanie na tym przyłapany...
Na pocieszenie pozostaje nam fakt, że doszliśmy do porozumienia i Ituś dokończył lizaczka przy nas już nie gryząc. Ale mina mówiła sama za siebie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz