- Pada desc, pada desc, paaa-daaa desc! - śpiewa Ituś wesoło. Śpiewa raz... Śpiewa drugi... I kolejny... Musi: podoba mu się. A mnie raz podkusiło i zanuciłem sobie coś mamrocząc pod nosem deko zniecierpliwiony... Raz oczywiście wystarczyło, żebym na-ten-tychmiast usłyszał pełne wigoru:
- Bangladesz, Bangladesz, Baaan-glaaa-desz!...
No i nauczyłem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz