Leżałem na podłodze bawiąc się z Dzidzią. W pewnym momencie Dzidzia zainteresował się raczącą się babką Mamusią. Mamusia poczęstowała Dzidzię babką, o czym Dzidzia niezwłocznie mnie zawiadomił.
- Dzidzia to!
- Co masz? - spytałem
- Niam!
- To ja też idę się poczęstować.
- Nie! - zaprotestował Dzidzia - Dzidzia Tati!
Dzidzia zaoferował załatwienie poczęstunku tak, żebym nie musiał się ruszać z miejsca. Aby upewnić się, że jestem przygotowany odpowiednio, pochylił się nade mną i zdecydowanym ruchem ręki zmusił do otwarcia ust, po czym zakazał mi zamykania ich. Następnie udał się do Mamusi po kawałek babki. Mało się nie przewrócił, bo cały czas się oglądał sprawdzając, czy aby dzioba nie ośmieliłem się zamknąć. Wyposażony w babkę wrócił, zaserwował mi i ponownie zdecydowanym ruchem kłapnął dziobem. Moim, oczywiście.
- Tata buzi! - oświadczył zadowolony na wypadek, gdybym nie zauważył.
Pokiwałem głową i podziękowałem. Potem już tylko czekała mnie kontrola, czy wszystko z buzi zjadłem. Przecież nie można dopuścić, żeby wysiłek poszedł na marne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz