Dzidzia bawił się wczoraj moim pendrivem. Sam pendrive tkwił wetknięty do portu USB, ale nie mogłem znaleźć zatyczki... Gdzie też Dzidzia mógł ją rzucić... Rozejrzałem się zaglądając pod wszystko w promieniu metra od kompa, popatrzyłem na stoliczku - nic. Trudno, trzeba spisać na straty, nie będę życia marnował na poszukiwania.
Gdy Dzidzia się obudził, postanowiłem (nie licząc na jakiekolwiek sukcesy) spróbować jeszcze jednego. Pytam zatem Dzidzię pokazując pendriva:
- Bawiłeś się wczoraj moim pendrivem, tak?
- Cio? - zapytał Dzidzia jeszcze średnio przytomny po obudzeniu się.
- Bawiłeś się wczoraj moim pendrivem - powtarzam niezrażony - Gdzie jest zatyczka?
- Tu! - powiedział Dzidzia, jakby to była najbardziej oczywista rzecz pod słońcem i pobiegł do swoich zabawek. Podniósł pokrywkę garnuszka i spomiędzy różnych drobiazgów wyciąga zatyczkę od pendriva.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz