niedziela, 21 lutego 2010

Pendrive

Dzidzia bawił się wczoraj moim pendrivem. Sam pendrive tkwił wetknięty do portu USB, ale nie mogłem znaleźć zatyczki... Gdzie też Dzidzia mógł ją rzucić... Rozejrzałem się zaglądając pod wszystko w promieniu metra od kompa, popatrzyłem na stoliczku - nic. Trudno, trzeba spisać na straty, nie będę życia marnował na poszukiwania.
Gdy Dzidzia się obudził, postanowiłem (nie licząc na jakiekolwiek sukcesy) spróbować jeszcze jednego. Pytam zatem Dzidzię pokazując pendriva:
- Bawiłeś się wczoraj moim pendrivem, tak?
- Cio? - zapytał Dzidzia jeszcze średnio przytomny po obudzeniu się.
- Bawiłeś się wczoraj moim pendrivem - powtarzam niezrażony - Gdzie jest zatyczka?
- Tu! - powiedział Dzidzia, jakby to była najbardziej oczywista rzecz pod słońcem i pobiegł do swoich zabawek. Podniósł pokrywkę garnuszka i spomiędzy różnych drobiazgów wyciąga zatyczkę od pendriva.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz