- Siapo! - wykrzyknął Dzidzia, niczym sławne "Eureka!"
- Co on powiedział? - popatrzyłem na Mamusię.
- Nie mam pojęcia... - odpowiedziała równie zdezorientowana Mamusia.
- Co powiedziałeś? - zapytaliśmy chórem.
- Siapo! - wykrzyknął siedzący na schodach Dzidzia, niczym sławne "Eureka!"
- CO?!
- Siapo! - wykrzyknął nie zrażając się tępotą rodzicieli siedzący na schodach Dzidzia. Nadal odkrywczo, niczym sławne "Eureka!"
Olśniło mnie!
- Światło?
- Ta. Siapo!
- Gdzie jest światło? - spytałem, żeby się dowiedzieć co też tak Dzidzię natchnęło.
- Tam! - odparł Dzidzia pokazując na lampę w przedpokoju. Lampę, która była tam od... dawna. I bynajmniej nie była włączona. Postanowiłem wyrazić wątpliwości.
- Nie ma światła. Lampa nie jest włączona.
Dzidzia mylnie odczytał to jako zachętę do włączenia lampy, co uczynił niezwłocznie.
- Ta, siapo! - wykrzyknął Dzidzia, niczym sławne "Eureka!" i zgasił lampę.
- Niea, siapo. - oznajmił Dzidzia.
...
- Ta, siapo! - wykrzyknął Dzidzia, niczym sławne "Eureka!" i zgasił lampę.
- Niea, siapo. - oznajmił Dzidzia.
...
- Ta, siapo! - wykrzyknął Dzidzia, niczym sławne "Eureka!" i zgasił lampę.
- Niea, siapo. - oznajmił Dzidzia.
...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz